Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAUDLYNNE MACABRE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAUDLYNNE MACABRE. Pokaż wszystkie posty

Spotkanie lalkowe w lipcu

Wczoraj odbyło się kolejne wrocławskie spotkanie lalkowe w przemiłym gronie! Spotkałyśmy się Karolina, Ewa, Kamila i Ja !

Na początku rozsiadłyśmy się wygodnie na zewnątrz - w ogródku pysznej lodziarni Barton... Niestety mało sprzyjająca pogoda szybko nas przegoniła do środka...
I choć miejsca było mniej niż zwykle i światło w pomieszczeniu okazało się słabsze, bardzo miło spędziłyśmy czas ! 

Krótka fotorelacja :

Piękna Maud Karoliny w zniewalającej kreacji stworzonej przez Ewę!
Aurora Kamili w pięknej, iście Disneyowskiej sukni, którą sama uszyła...
Moja nowa księżniczka od Uli ! 
Z tymi lokami wyglądają trochę jak matka i córa ! 
Tonnerki Ewy niezmiennie zachwycają swym urokiem, klasą i coraz to nowymi kreacjami !
Na koniec dodam jeszcze, że Ewa obdarowała mnie dwoma ślicznymi maluszkami o których napiszę w następnym poście - a różowa, złotowłosa księżniczka od kochanej Uli wreszcie zagościła wśród moich lal ! Dziękuję Wam !

No i dziękuję za spotkanie!

PS.Przypominam o konkursie ---> post niżej :-)
Pozdrowienia, Ola

Spotkanie lalkowe

Dziś spotkałyśmy się lalkowo - Karolina, Monika, Ewa, Ja i dołączyła do nas jeszcze Kamila !
Pogoda bardzo nam sprzyjała, a lalki pięknie prezentowały się promieniach słonecznych :-)
Było ich tak wiele i wszystkie były takie piękne, że aż nie mogłam się napatrzeć...
A teraz krótka fotorelacja !

Maudlynne x 2 ! 
Czy ktoś wie z jakiej serii to Lagoona Blue ? Bo szalenie mi się spodobała, a zapomniałam zapytać Kamili :(
Dziękuję za spotkanie, było wspaniale ! 
Buziaki, Ola

I'm so vintage...

Nie od dziś wiadomo, że styl Vintage to w pewnym sensie powrót do przeszłości... a, że Maudlynne Macabre, wygląda tak jakby ją ktoś żywcem z tej przeszłości przeniósł w czasy obecne...
Dlatego też, dziś wystąpi w takiej aranżacji. 
Jej historia, ubiór, dodatki...wszystko to ma w sobie ducha Vintage :)

Ps. Nie wiecie może, jak ustawić Google Friends Connect na blogu? Bo nie mogę tego ogarnąć ;D
Buziaki, Ola

Maria as Carlita The Skunk - Swan Lake 2003

Ostatnio dopadło mnie choróbsko, stąd moja nieregularna obecność na Waszych blogach. Właściwie to zaczęło się dość niewinnie, w zeszły piątek kiepsko się poczułam.. ale pomyślałam, że jak trochę poleżę to mi samo przejdzie.. otóż nic bardziej mylnego. Z dnia na dzień moje gardło, płonęło co raz bardziej, a ja nie czułam już nic poza nieustępliwym bólem, który w nocy nie dawał mi spać.. W poniedziałek zaryzykowałam pójściem na jedne ćwiczenia. Opatuliłam się w duży, ciepły komin i zaopatrzyłam w zapas tabletek na gardło.. Ostatecznie jednak, to nie było najmądrzejsze posunięcie.. Skończyło się antybiotykiem i tygodniowym leżeniem w łóżku. Na moje bolące gardło próbowałam praktycznie wszystkiego co oferowała apteka.. przeróżne leki do ssania, psikania i do płukania.. zostawiłam tam fortunę.. przysięgam.. I cóż się okazało... przy ostrym, przewlekłym bólu gardła, te wszystkie specyfiki, to są jedynie cukierki, które na dłuższą metę nie pomogą... trzeba wziąć antybiotyk i nie ma innego wyjścia. Natomiast później, jak już antybiotyk robi swoje, to przychodzi miła odmiana i tabletki faktycznie dają ukojenie.
 Teraz czuje się już lepiej, uważam na siebie, a w szczególności zamierzam omijać szerokim łukiem wszystkie osoby, które dają jakiekolwiek znaki przeziębienia na uczelni.. bo to jest prawdziwe SKUPISKO bakterii! Ludzie przychodzą chorzy całymi tygodniami.. nie żartuje, mój kolega kaszlał, ledwo mówiąc załamanym głosem, grubo ponad tydzień.. Byłoby bardzo miło, gdyby chorzy nie obdzielali tak hojnie reszty roku tym wątpliwym błogosławieństwem. Ale oczywiście nikt nie zostanie w domu i narobi sobie zaległości..co to, to nie.. Dlatego przysięgam jak mnie ktoś jeszcze zarazi to nie ręczę za siebie! ;D

A teraz koniec marudzenia - laleczka, Maria Skunksik z serii ,,Jezioro Łabędzie"

W objęciach starszej siostry- Maudlynne Macabre
Buziaki, Ola

Opowiem Wam jej historię

Tydzień temu, jak co roku o tej porze, znienacka wypadły moje urodziny.. W związku z czym w moim małym lalkowym królestwie pojawiła się pewna większa towarzyszka...Właściwie do końca nie byłam pewna jaką lalkę dostanę, wiedziałam tylko, że większą...gdyż mój luby, konsekwentnie trzymał to w sekrecie. Domyślałam, się jednak, że to może być właśnie ta, bo już od dawna zadręczałam go jej zdjęciami w internecie.... No i tak postanowił spełnić moje marzenie :)

A teraz krótka historia owej panny.
Przyjechała tak zapakowana.
A tak wyglądała kiedy ją odpakowałam.. tak to wspaniała Maudlynne Macabre, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia, gdy tylko pierwszy raz ją zobaczyłam na cudownym blogu Mangusty! :)
Mój mężczyzna postanowił, od razu zabrać mnie na sesje zdjęciową nowego nabytku. A, że od niedawna jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami nowego aparatu, obojgu nam to sprawiło niesamowitą frajdę. Pojechaliśmy do Parku Szczytnickiego, gdzie oboje, zarówno ja, jak i mój narzeczony, maltretowaliśmy biedną Maudlynne zdjęciami... wymyślając przy tym dla jej zdjęć przeróżne historię. Wspaniale się bawiliśmy, a oto efekty naszej wspólnej pracy.


No więc Maudlynne jak głosi jej ,,pudełkowa historia'', jest bardzo wrażliwą i nieco niezwykłą 10-letnią dziewczynką. Dlaczego niezwykłą? A, bo widzi duchy i może z nimi rozmawiać. Dotychczas uczyła się w domu, jednak rodzice postanowili ją nieco uspołecznić i posłać do rówieśników. Mieszka w starej wiktoriańskiej rezydencji i przyjaźni się z Victorią ( która jest duchem), a także z gadającym krukiem o imieniu Edgar Allan.. ( całkiem normalne jak na 10 latkę, nie?)

No więc w naszej interpretacji, Maudlynne czuła się nieco osamotniona w tym wielkim molochu..
Spędzała dnie, rozmyślając i marząc o tym by, któregoś dnia się stąd wyrwać..
Miała w zwyczaju wspinać się na najwyższe drzewo i wyglądać za wielki, wysoki mur, którym otoczona była jej rodzinna rezydencja..
No i co tu dużo mówić.. od samego myślenia, niewiele się zmienia.. więc Maudlynne stwierdziła, że czas się zbierać.
Oczywiście były też chwile zawahania... ,, Co ja robię? jak ja się stoczyłam!''
Ale koniec końców, dzielnie zeszła na sam dół.. A wierzcie mi, nie takie to proste jak się ma niecałe pół metra wzrostu...
,, No, no, było jednak trochę wysoko..''
A za murem, życie od razu nabrało kolorów!
I tak zaczęła się era większych lalek.. 

Na koniec wiewiórki, które obskoczyły nas jak szalone...zainteresowane sesją.. naliczyliśmy ich z 10 w jednym miejscu ! :D
Pozdrawiam, Ola

ODWIEDZINY

Obsługiwane przez usługę Blogger.

ULUBIONE BLOGI

Kilka słów o blogu

Witajcie !

Co znajdziecie na tym blogu? Wszystko o:

Lalkach - tych malutkich i tych dużych, opudełkowanych i wyszarpanych z pudełka. O najbardziej wyczekanych i tych zwykłych, najzwyklejszych, które wpadły mi w ręce standardowo ,, przez przypadek''.

O tych , które dostałam w prezencie, kupiłam, wypatrzyłam, sprzedałam, wymieniłam i których nieustannie mi przybywa...

O udolnych i nieudolnych próbach przerabiania, upiększania, majstrowania przy fryzurach, a i czasem (bardziej ekstremalnie) nawet szycia (!).

O sesjach lalkowych i zdjęciach lalek - robionych przeze mnie, a także przez mojego męża, starającego się uwiecznić chwile w których brutalnie wydzieram je z pudła, lub zwyczajnie próbującego ratować me hobby, gdy brak nadziei na to, iż zajmę się nim w obecnej dekadzie.

O spotkaniach lalkowych i czasem trochę o mnie... Jednak zawsze z naciskiem na lalki!

O miłości do nich i o tym jak będąc dorosłym cieszyć się z małych rzeczy :-)

,,Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym ''.

Antoine de Saint-Exupéry

Kontakt- Kshelly92@gmail.com


Buziaki!

Translate

Followers

Elegant Rose - Move