niedziela, 16 lipca 2017

Spotkanie lalkowe w lipcu

Ostatnio blog Mangustowo obchodził piątą rocznicę istnienia. Okazja dobra, żeby się spotkać przy lalkowej kawie :) 

Zapraszam do fotorelacji!



To co mnie najbardziej zaskoczyło i jednocześnie zachwyciło to idealnie zachowane włosy opalonej Barbie plażowej Karoliny z lat 90'.

Są miękkie, lśniące i wyglądają jak po dobrej stylizacji u fryzjera ! Nie wiem w jaki sposób dwudziestoparoletnia lalka tak się zachowała, ale wielki szacun dla producenta!
[napis mówi sam za siebie]
Jedna z uczestniczek spotkania przybyła z wakacji w Mangustowie po przeszło dwóch latach ! Mowa o różowej kotce ze zdjęcia poniżej (=^-ω-^=)
[dziękujemy Karolinie za opiekę!]
Jak widać na załączonych obrazkach, wszystkie lalki chętnie korzystały z kąpieli słonecznych ☼ ☼ ☼
I na koniec Posey z serii Living Dead Dolls w nieco mroczniejszej scenerii... 
Jej taki klimat zdecydowanie pasuje ! 
A tak prezentowała się reszta dzisiejszej ekipy.
A za tydzień planujemy lalkowe poprawiny!

Do szybkiego !

sobota, 24 czerwca 2017

Heart Family

Postanowiłam, że kupię sobie lalkę. Zaczęłam zatem przekopywać internet, celem znalezienia czegoś godnego uwagi.

Efektem moich poszukiwań jest różowa blondyneczka z powyższego zestawu.Trzeba przyznać, że rodzinka na opakowaniu prezentuje się jak milion dolarów. Rodzice promienieją jak ludzie w tych wszystkich reklamach dotyczących cudownych specyfików, bez których nie możemy przeżyć dnia.

Śnieżnobiałe zęby, nienaganne fryzury i oczywiście standardowo - ładne, miłe, wzbudzające zaufanie twarze. To ludzie, z którymi chciałoby się zaprzyjaźnić i którym z powodzeniem można powierzyć opiekę nad zwierzęciem podczas wakacji. Ich dzieci oczywiście też nie pozostawiają nic do zarzucenia. Archetyp idealnego małżeństwa, zamieszkującego amerykańskie suburbia.

Dodatkowo parka z zestawu dorobiła się też synka, którego zakup obecnie rozważam. Nie są to jednak tanie sprawy- pamiętajmy, że seria pochodzi z lat 80' / 90'.
jak widzimy zestaw ma swój odpowiednik AA

Co zwraca szczególnie uwagę na te lalki ? Myślę, że w dużej mierze charakterystyczne pucołowate policzki (trochę jak u chomika ale ostatecznie takim maluchom to przecież pasuje) i piękne, przepiękne ubranka a'la lata 80. Poważnie! Stroje w tych zestawach są wspaniałe. Dotyczy to zarówno lalek dorosłych jak i dzieci. Po prostu czad! Dla samych ubranek warto pokusić się o zakup choć jednego egzemplarza. 

Na razie to by było na tyle - czas na zdjęcia ! 

Do szybkiego !
Ola

wtorek, 14 lutego 2017

Kelly vs. Shelly

Dzisiaj post ze specjalną dedykacją dla Inki, mianowicie post porównawczy.
Kelly vs. Shelly, czyli o co tak naprawdę chodzi?
Pewnie zauważyłyście, że oba imiona często pojawiają się w odniesieniu do tych maluchów, wprowadzając przy tym niemałe zamieszanie.

 Kiedy kupowałam swoje pierwsze egzemplarze sama nie do końca rozumiałam z czego to wynika. 
Stąd też ta niezwykle oryginalna nazwa użytkownika pod którym kryje się moja osoba - mianowicie "Kelly Shelly" (ostatecznie zakładając bloga zdecydowałam się na oba te imiona żeby nie popełnić gafy w tym zakresie).

No cóż, chodzi głównie o to, że laleczki o imieniu Shelly/ czy też z serii "Shelly Club" były wypuszczane na rynku europejskim, natomiast laleczki Kelly stanowiły co do zasady amerykańskie edycje :) A więc Shelly była po prostu odpowiednikiem dla amerykańskiej Kelly/ "Kelly Club".
Warto w tym miejscu dodać, iż stricte amerykańskich Kelly było w ostatecznym rozrachunku więcej.

Czasem maluchy wypuszczane były na obu kontynentach, 
w tej samej wersji, różniąc się przy tym nieznacznie... 
Nie kryły się więc za tym jakieś większe zmiany w ubiorze, uczesaniu, czy też samej koncepcji powstania lalki...
Shelly
Kelly
I znów Shelly :-)
....w większości różniły się bowiem nazwą na pudełku.
Dodatkowo warto zauważyć, iż imiona poszczególnych postaci z "Kelly/Shelly Club" również niejednokrotnie były zmieniane - amerykańska Melody to tak naprawdę europejska Susie.
Choć nie zawsze. Jak widzimy poniżej, nie było reguły - w tym wypadku Melody pozostała Melody :)
No a Tomcio - Tomkiem :-)

Bywało jednak tak, że niektóre egzemplarze nie miały swoich amerykańskich czy też europejskich odpowiedników.

I tutaj posłużę się przykładem moich księżniczek, które pojawiły się wyłącznie na rynku europejskim.
Jeśli wiecie coś więcej o różnych ciekawostkach związanych z rozróżnieniem na Kelly/ Shelly, zapraszam do dyskusji w komentarzach :)
Do szybkiego!
Ola

sobota, 4 lutego 2017

Bajka o Blajtkach

Trzy małe Blajtki ranka pewnego,
Chciały zrobić coś ciekawego,
Chwyciły czapki, ruszyły do drogi
I przyjechały w me skromne progi,
Krzątały się panny, wszystkiemu dziwiły
Lecz bardzo szybko zadomowiły...

Wybrały sobie miejsce w pudełku,
Choć pełno tam było lalek i zgiełku...
Krzyknęły Kelly, co to takiego?
Nie chcemy tutaj lalkostwa nowego...
Jesteście inne... z wielkimi głowami,
Małymi nóżkami, szklanymi oczami...
Nie pasujecie do dzieci Mattela,
Niech no się każda z pudełka zabiera ! 
Czemuż to moje małe kruszyny,
Blajtki to takie wesołe dziewczyny,
Są miłe, pomocne, wnet zobaczycie,
jak szybko się z nimi zaprzyjaźnicie!
Jak powiedziałam, tak też zrobiły 
i od tej pory w zgodzie już żyły...

Witajcie ! Po wielu tygodniach żmudnej przeprowadzki, wreszcie mam chwilę, żeby coś dla Was skrobnąć :) 
Buziaki,Ola

środa, 11 maja 2016

Lalkowe występki

Jak byłam mała niszczyłam lalki... 
Żadna nie dożyła szczęśliwie swoich dni !
Spytacie ... Jak to tak  ?
Cóż to za bestialstwo? 
Nie, żeby specjalnie...
Ja po prostu chciałam je czesać , przebierać... a potem znowu czesać... 
A i czasem malować pisakiem mi się zachciało ! 
( tak, zawsze miałam zacięcie do makijażu, tylko wtedy posługiwałam się metodami ludzi pierwotnych).

Któregoś razu uparłam się, że na jednej z najładniejszych Barbie jakie miałam...
( takiej wypasionej, co gotowała z mikserem) nauczę się robić warkocza dobieranego, którego kiedyś pokazała mi babcia... 
Miałam wtedy ok. 6 lat i wierzcie mi - nie miałam za grosz pojęcia o tym jak się robi dobieranego ! 

A, że byłam bezkrytyczna i uparta za dwóch, to maltretowałam biedną Barbie, dopóki nie wyglądała mniej więcej tak :

Całe szczęście chociaż mikser się uchował...

Tak, byłam istnym koszmarem kolekcjonerów...
Kiedy po paru latach wyrosłam ze swoich barbarzyńskich nawyków, pojawiło się moje rodzeństwo, które zmieniało w pył wszystko, czego tylko dotknęło na swojej drodze.

W ostatecznym rozrachunku nie zostały nam żadne lalki...
(tylko moja Baby Born, która na skutek reakcji chemicznej z Kretem, doznała efektu różowych oczu ).

Teraz w ramach zadośćuczynienia za doznaną krzywdę- zbieram lalki, szanuje lalki i daje lalkom drugie życie...

****
Dawno nie pisałam, ale ten rok jest dla mnie naprawdę bardzo pracowity, zarówno w zakresie naukowym jak i prywatnym, stąd też aż tak duży, niewyobrażalny zastój...  
Nie myślcie jednak, że o Was zapomniałam !
Jestem z powrotem , nadrabiam zaległości blogowe, a już dziś zapraszam do obejrzenia mojej małej Blythe w wydaniu wiosennym :-) 
buziaki, Ola

piątek, 26 lutego 2016

Szczęście działa na baterie słoneczne

W zeszły weekend wyszło słońce.
Po tylu dniach zimnej, obrzydliwej pluchy, w końcu się doczekałam !
Co prawda tylko przez parę godzin ... ale co tam! zawsze słońce! 
Nie wiem jak Wy, ale ja działam na baterie słoneczne i zmiany nastroju, odbieram wprost proporcjonalnie do zmian pogodowych.
Kiedy tak świeci od razu mam więcej energii do życia, więcej poweru do nauki, sprzątania, czy wykonywania najprzeróżniejszych rzeczy !
Nawet mejk w słoneczne dni, wychodzi mi jakoś lepiej...włosy szybciej się układają..
Co tu dużo mówić, wiosną i latem jestem jakby szczęśliwsza !
Moje lalki mają podobnie, dlatego  wyciągnęłam je z pudeł i zaniosłam do ogródka...
Po pierwsze żeby dziewczyny też zaznały nieco radości z tego pięknego dnia,
po drugie, aby zrobić zdjęcia mojej Skelicie w świetle promieni słonecznych !
Byłoby całkiem super, gdyby nie wredny wiatr, który przewracał dziewczyny średnio raz na minutę :P
Pogoda w ciągu tego tygodnia przeszła z kolei moje najśmielsze oczekiwania!  Wyobrażacie sobie iść rano na uczelnię w okularach słonecznych, a wracać w śnieżycy rodem z Grenlandii? :D
Buziaki, Ola

czwartek, 11 lutego 2016

Liebster Award

Dziękuję za nominację do Liebster Award Szarej Sowie ! :)
http://sowa58.blogspot.com/
Nie do końca jeszcze rozumiem o co w tym chodzi, ale  chętnie wezmę udział :-)

Odpowiedzi:
1. Czy policzyłaś swoje lalki?

Nie, nie mam pojęcia ile ich mam... Rotacja jest bardzo, bardzo duża... Kupuję, sprzedaję... a potem jeszcze więcej sprzedaję i więcej kupuję ! Żyję sobie w błogiej nieświadomości i taka niewiedza jest bardzo przyjemna!

2. Jakie lalki zbierasz, masz jakiś klucz?

Zaczęło się od maluchów.... ale potem poszłam na pierwsze spotkania lalkowe i z każdą przyniesioną przez dziewczyny lalką, bezpowrotnie kończył się jedynie słuszny klucz tworzenia kolekcji.
3. Czy masz jakąś swoja lalkę z dzieciństwa, a może jakiś rodzinny skarb?

Nie mam już niestety lelek z dzieciństwa- gdyż moje młodsze rodzeństwo ( aka szarańcza), skutecznie mnie ich pozbawiło... Ale odkupiłam sobie moją Kelly z 1994 r., którą bawiłam się będąc kilkuletnim dziecięciem. Jest cała różowa, trochę kiczowata i wiecznie uśmiechnięta - kwintesencja mojego ówczesnego stylu!
4. Jakie było Twoje największe spełnione marzenie?

Maudlynne Macabre Tonnera - prezent urodzinowy od mojego Chłopaka. Zdecydowanie najlepsza ! Uwielbiam ją... to moja największa lalka. Muszę tylko sprawić jej jakiś stojak, bo ciągle się bidula przewraca na półce.
5. Jaka lalka otwiera teraz Twoją wishlistę?

 Konkretnej brak... za to marzy mi się jakiś falbaniasty, morelowy uśmiechnięty SuperStar !
6.Gdybyś przenosiła się na bezludna wyspę i mogła zabrać tylko dwie lalki, które by to były?

Wzięłabym dwie Monsterki - Honey i Neferę. Bałabym się zabrać Maudlynne na opiaszczoną plażę... Szkoda byłoby mi jej cudnych włosów...
7. Która Twoja lalka jest najstarsza?

Barbie My First Ballerina - 1988r . 
8. Czy robisz jakieś gadżety dla Twoich lalek (ubranka, mebelki itp.)?

Aktualnie nie. Próbowałam szyć ( o ile można to w ogóle nazwać próbami ), ale oszczędzę tego światu i na razie odpuszczam :)

9. Czym kierujesz się kupując lalki?

Brak kryterium. Lalka musi do mnie przemawiać. Czasem gdy wejdę do sklepu, wystarczy mi jeden rzut oka na półkę i już wiem, że ,,tak! tej lalki mi trzeba!'' :)  no i też ceną oczywiście...tak to bym się zrujnowała finansowo...

10. Czy zależy Ci na artykulacji i dlaczego?

Bo ruchome nadgarstki to czadowa sprawa ! - najbardziej lubię je u Monsterek. Te ich nadąsane pozy ! - bajka 
11. Czy lubisz lalki etniczne?

Nie zbieram, mam jedną ... ciężko powiedzieć :-)  

Oto zasady Liebster Award :

1. Dziękujemy osobie która nas nominowała i podajemy link do jej bloga.
2. Umieszczamy post i obraz nagrody na swoim blogu.
3. Odpowiadamy na 11 zadanych pytań.
4. Nominujemy 5 kolejnych blogów z mniejsza niż 200 lista obserwujących.
5.Tworzymy 11 pytań.
6. Umieszczamy je w swoim poście.
Informujemy osoby które zostały wybrane.

A oto lista blogów, które wybrałam:

I lista pytań, które naskrobałam :

1. Czy kupiłaś kiedyś lalkę, tylko i wyłącznie przez wzgląd na jej sukienkę/ czadowy strój ? :-) jeśli tak, to jaką?
2.  Jak często wyciągasz lalki z pudeł na sesje plenerowe?
3. Czy jesteś fanką opudełkowanych lal, NRFB?
4. Zdarza Ci się w wolnej chwili robić OOAKi ?
5. Czy w Twoim lalkowym dorobku, uchowały się jakieś dzieci Barbie?
6. Czy zdarzyło Ci się kiedyś zepsuć lalkę? Jeśli tak, to w jakich okolicznościach?
 7.Gdzie mieszkają Twoje panny?
8. Jak najczęściej pozyskujesz łupy do swojej kolekcji ?
9. Kiedy ostatnio kupiłaś lalkę?
10. Czy przebierasz swoje lalki? A może jesteś fanką jedynie oryginalnych kreacji?
11. Jakieś postanowienia lalkowe ? :-)
Buziaki, Ola
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony