piątek, 19 września 2014

Kelly Tinkle Time 2004

Dziś kilka słów o siusiającej Kelly i jej małej gumowej koleżance :)

Kelly Tinkle Time to bardzo ciekawa laleczka! Jest to niesamowite urozmaicenie wśród maluszków Mattela. Mała posiada Bottle Mouth Head Mold, który umożliwia jej picie z butelki prawdziwej wody. W brzuszku natomiast zamocowana jest specjalna pompka w kształcie serduszka, dzięki której siusia.. wystarczy przycisnąć serduszko. Z tym siusianiem, ogólnie rzecz biorąc, różnie bywa i trochę trzeba się napompować, żeby Kelly faktycznie działała.. ale jakoś działa, przetestowałam :)
Lalka w oryginale była z całym mnóstwem akcesoriów... w zestawie miała mały sedesik, butelkę, a i nawet mini rolkę papieru toaletowego. Dodatkowo lala wyposażona była w małą gumową laluchnę, która również była właścicielka własnego mini nocniczka. Ja  posiadam tylko gumową lalkę, która ma taką kochaną, śmieszną mordkę ( można jej nawet ściągnąć małe gumowe majty.. taki bajer ) Wesoły gumiaczek wystąpił jeszcze w serii Kelly Beach Time, tym razem ubrany w pasiasty strój kąpielowy. Mam nadzieję, kupić kiedyś i tamten zestaw :)
Kelly cała jest taka różowiutka, bardzo podoba mi się ten pastelowy odcień skóry.. niezwykle pasuje do cytrynowego wdzianka- wygląda w nim jak mała landrynka. Jej twarz różni się nieco od innych modeli Mattela... ale taka uroda tych siusiających lalek, przez to, że mają ten cały specjalny mechanizm, buzię mają nieco zniekształconą w porównaniu z resztą sióstr.
Ja jako dziecko byłam wielką fanką takich siusiających lalek.. Miałam ich kilka, większe i mniejsze.. Ale pamiętam, że najdłużej prosiłam rodziców o wymarzoną Baby Born, która tamtymi czasy była niesłychanie szałową lalką. Poza tym moja najlepsza koleżanka już takową miała, więc ja z tego względu pragnęłam jej jeszcze bardziej. Ostatecznie dostałam ją na któreś urodziny.. Biedna Baby Born niestety za dobrze nie skończyła, bo gdy tylko podrosłam, wraz ze starszym kolegą napoiliśmy ją Persil Żelem i jakimiś odplamiającymi specyfikami mojej mamy. ( Ja nie wiem skąd dzieci mają takie pomysły .. ) No i cóż koniec, końców lalka zniosła to raczej średnio bo od tych reakcji chemicznych zrobiły jej się różowe oczyska i zaczęła wyglądać nieco upiornie.. poza tym dostała jakiś plam na twarzy.. Ale z sentymentu zachowałam ją, bo wierzcie mi, na początku bardzo ją kochałam i był to chyba jeden z takich prezentów dziecięcych, które pamięta się do końca życia. BB jest ze mną od dobrych 17 lat, choć przez ostatnie 10 leży już tylko na strychu... ale za nic w świecie jej nie wyrzucę, oj nie :)
A oto unikalna różowooka BB ;-)
                                            Buziaki, Ola

25 komentarzy:

  1. jak tak stoi sama to wcale nie powiedziałabym, że ma zniekształconą buzię, może troszkę bardziej pełną, ale to raczej zaleta, bo dodaje jej dziecinnego wyrazu :) Rzeczywiście wygląda słodko i ma włoski ładnie upięte, gadżety to tylko na korzyść, a gumowy maluch-zabawka z nocnikiem rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo, cieszę się :) buziaki!

      Usuń
  2. Mam starszą wersję Kelly siusiającej, Potty Training z 1997, ona jest jeszcze bardziej zniekształcona, widać z biegiem lat Mattel udoskonalił technologię i buzia Twojej laluni jest już całkiem ładna. Do Potty Training jakoś nie mam serca i chyba ma coś przytkane w środku, bo siusia jak dziadek z prostatą, po kropelce ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach to mnie rozbawiłaś tym ostatnim zdaniem! :) Lecę szukać Twojej Potty Training na blogu ;-)

      Usuń
  3. Ja pamiętam swoje zdziwienie, kiedy włosy Barbie potraktowanej suszarką zbiły się w plastikową kulę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kibelek z różową deską klozetową przeuroczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te maluchy mają rewelacyjne bajerki :)

      Usuń
  5. Twoja nie ma sedesika, musi siusiać w majtusie :-) BB wygląda, jakby miała kolorowe soczewki :-)

    A mam pytanie. Kiedyś miałam Shelly, ale nie mogłam jej zidentyfikować. Co prawda, już dawno ją sprzedałam, ale fajnie byłoby wiedzieć, co to za pannica. Poznajesz może?
    http://dollsecondhand.wordpress.com/2011/05/05/shellykelly-z-glowa-na-drut/
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja malutka, to była Kelly Bath Time z 1995 roku, wersja w biało-różowym szlafroczku, w zestawie z wanienką i kaczuszką :) te ruchome rączki służyły to pluskania w wannie. A sukieneczka, tak myślę, że oryginalnie pochodzi od simbowej Evi :)


      http://www.lilfriends.net/gallkelly01.html tu są zdjęcia oryginalnego maluszka ;-)

      Usuń
  6. ...ładnym i w pełni podkreślającym to, jaką osobą się jest :) Dla mnie to bardzo ważne; mam słabość do (nie zawsze) delikatnego afiszowania się swoimi poglądami i tym, co lubię, więc nic dziwnego, że i notatniki muszę mieć stworzone po swojej myśli :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę bardzo oryginalne ! Ja uważam, że to super, podkreślać siebie i swoje poglądy, jak najbardziej świetna sprawa ;-)

      Usuń
  7. Naprawdę pomysłowe a kibelek z zestawu wypaśny był:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, a ten mini papier toaletowy to już w ogóle szał.. :D Przesyłam pozdrowienia !:)

      Usuń
  8. Siusiające lalki to był szał ;D pamiętam taką podobną do Matell miałam, ale chyba z Simby i ona siusiała właśnie ;D znaczy na dole miała otworek a potem jej bulgotało w brzuchu bo trudno było się pozbyć całości wody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha jeju chyba też ją pamiętam! i potem przeciekała przez następnych kilka dni ;D
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Dokładnie ;D ta sama ;)
      W dzień pleneru było 30 stopni ;) na szczęście bo dziś jest koło 10 ;) ale choroba i tak mnie dopadła więc plener wyszedł na minusie ;)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa i zabawna laleczka.
    Kurczę, ja nie mogę sobie przypomnieć, żebym w dzieciństwie miała siusiającą lalkę, więc pewnie nie miałam. A szkoda. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ;-) siusiające laleczki to niezła zabawa, ale i też spory bałagan.. ja zawsze przy okazji ,, karmienia'' moich lalek zachlapałam mamie całą podłogę :D pozdrawiam !

      Usuń
  10. miałam te niunię - jej laleczki dotąd nie mogę znaleźć, a stanowi taką ciekawą odmianę niby szmacianej gumianki - papierrro szybko się skończyło, więc z "dorosłego" cięłam taśmy i mozolnie nawijałam na "rolkę" ku uciesze nie tylko córki...
    rozbrajajaą mnie te jej sandałki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to bardzo dobry pomysł! ja niestety już nie miałam roleczki papieru, ale to naprawdę fajowski gadżecik :-)

      Usuń
  11. aww to cute
    Stay in touch!
    Can we follow each other on GFC?
    $100 AMAZON GIVEAWAY: Sandy Sandhu
    New Post Sandy Sandhu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you so much ;-)
      I followed you on gfc.
      Keep in touch!

      Usuń

Miło, że chcesz skomentować :-)

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony