( bo niektóre pomysły Mattela naprawdę do mnie nie przemawiają) nie mniej jednak większość tych maluchów z nieposkromioną radością usadziłabym na mojej półce.

Lorena wyszła jeszcze w wersji AA. Gdy do mnie przyjechała na włosach miała jeden wielki kołtun. Tak więc wymoczyłam ją przez noc w płynie do zmiękczania tkanin, a następnie gdy włosy miała już spłukane i wilgotne, wtarłam dużo odżywki i jedwabiu. Później przyszła kolej na warkocze. Nie wyszły tak pięknie jak oryginalne, ale włoski ciężko było złapać bo strasznie się ,, sypały'' i były niezwykle pokręcone.. Nauszniki są niezdejmowalne, tak więc i to utrudniło nieco lalkową stylizację. Koniec końców, efekt nawet mnie zadowala.
Dostała Ci się naprawdę wyjątkowa lalka, seria Seasons, z której pochodzi uchodzi za rzadką i osiąga horrendalne ceny na ebayu. Mała ma cudowne nauszniki :-) A przy okazji, chciałabyś oryginalną sukienkę w motylki dla Twojej Chelsie? Tak się złożyło, że dostałam drugi egzemplarz. Napisz do mnie, proszę, na mail.
OdpowiedzUsuńOch byłoby cudownie! Napisałam mail ;-)
UsuńUrocze ma nauszniki :)
OdpowiedzUsuńO tak, szczególnie mi się podobają :-) pozdrawiam !
UsuńUrocza ta Twoja zimowa lalunia :)
OdpowiedzUsuńZ tego co się zorientowałam to jesteś z Wrocławia?
Jeśli tak to daj znać :)
Odpisałam na mail :)
UsuńPrzesyłam pozdrowienia !
Śliczna laleczka, nauszniki fantastyczne, sukienka też mi się podoba, ale ... Mattel zupełnie nawalił jeśli chodzi o buty. Do zimowego stroju powinny być kozaczki!
OdpowiedzUsuńA tak zgadzam się, oryginalnie Lorena ma po prostu takie jakby chodaczki, ale to mimo wszystko nie są zimowe buty ;) Pozdrawiam !
UsuńSłodziutka laleczka. Zabawne ma te nauszniki. :)
OdpowiedzUsuńW Elblągu też odbywa się co roku Jarmark Świąteczny. :)
O to cudownie! Idea Jarmarku jest naprawdę wspaniała ;-) pozdrawiam
Usuńnauszniki rozbrajające - i choć ja dla swoich niuń dziergam też i nauszniki - pomyślałam, że i takie mogę zrobić - z najróżniejszymi motywami z fauny i flory - wystarczy tylko kupić kilka par malutkich spineczek i odciapierzyć dekoracje by je potem zamontować tam, gdzie akurat potrzeba, by i lala miała ubaw... Ha!
OdpowiedzUsuńA to jest naprawdę świetny pomysł :) podziwiam Twoją kreatywność! i z wielką chęcią zobaczę efekty Twojej pracy ;-)
UsuńNauszniki są rozbrajające:)
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę :)) pozdrawiam !
UsuńMam od pewnego czasu problem z łączeniem się z Twoim blogiem. Fakt, mój komp zmusza mnie bym w ogóle zrezygnowała z używania netu ;-), ale Ty chyba coś zmieniłaś?
OdpowiedzUsuńLaleczka bardzo delikatna i jaśniejąca – rzeczywiście taka śnieżynka! Ale wmontować na stałe nauszniki, to tylko Mattel potrafi…
Choć już nie obchodzę żadnych świąt (nie, nie – nie stałam się Świadkiem Jehowy ;-), mam takie samo podejście, jak ty do obchodów w stylu amerykańskim. Podoba mi się ich szczera radość, ta pełna blasku odświętność, tak inna od naszej, gdzieś tam na dnie duszy, wcale niewesołej, jakby ciągnęła się za nią żelazna kula codziennych trosk i religijnego umartwienia.
A tak, zmieniłam profil z bloggera na google plus, więc może to dlatego ;) tak właśnie tego mi brakuję, dlatego też przejęcie choć cząstki z ich magicznej, świątecznej radości, w postaci choćby takiego Jarmarku, szalenie mnie cieszy ;-)
UsuńNiesamowite te nauszniki .... Piękna laleczka :):)
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego ale nad naszymi świętami - wszystkimi - wisi jakaś ciemna chmura smutku . Nie rozumiem tego i staram się z tym walczyć .
Bardzo miło wspominam buszowanie po wrocławskich targowiskach w poszukiwaniu lalek z moją Przyjaciółką :)
Taak, Wrocławskie targowiska są wspaniałe :) pozdrawiam !
UsuńGdybyś nie napisała, że musiałaś rozczesać kołtun, to pomyślałabym, że Lorena wygląda jak nówka sztuka prosto z pudełka. Dobra robota!
OdpowiedzUsuńW takim razie, bardzo dziękuje, cieszę się :-) pozdrawiam serdecznie!
UsuńTe nauszniki są absolutnie urocze! W życiu bym nie pomyślała, że mogła mieć na głowie jakiś kołtun, na moje oko nic nie widać :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) polubiłam się z filcem, mimo, że dostaję od niego uczulenia ;D
To się nazywa tworzenie w bólu ;)
No to faktycznie tworzysz z poświęceniem, ale chyba warto, bo Twoje wyroby są niesamowite :) tak mi się to spodobało, że aż chyba sama sięgnę po filc i coś popróbuję, pozdrawiam ! :-)
Usuńnice to meet your blog!
OdpowiedzUsuńhttp://rosesvioletsandpink.blogspot.pt/
Visit me and give your opinion!